Suplementacja – już nie dodatek, a obowiązek?

Jak sama nazwa wskazuje, jeszcze do niedawna suplementy miały być „dodatkiem”, uzupełnieniem do diety. Dzięki temu mogliśmy wzmocnić nasz organizm np. większą dawką witamin czy minerałów wtedy, gdy potrzebowaliśmy ich najbardziej. Dziś jednak coraz częściej mówi się o tym, że suplementacja powinna być dla nas w zasadzie obowiązkowa z uwagi na wątpliwą jakość żywności. Jak jest naprawdę? Czy da się znaleźć złoty środek w tej sytuacji?

Suplementacja – oczekiwania kontra rzeczywistość

Zanim wyjaśnimy, dlaczego naprawdę każdy powinien zainteresować się suplementacją, na początek kilka faktów. Wiele mówi się o tym, że dzięki dobrej diecie jesteśmy w stanie zapewnić sobie odpowiednie dawki witamin i minerałów. Czym właściwie miałaby być ta „odpowiednia dieta”? Jej podstawą byłoby oczywiście zróżnicowanie. Różne produkty mogą mieć różne wartości odżywcze, stąd też im większe urozmaicenie w jadłospisie, tym mniejsze ryzyko pojawienia się niedoborów. A tak przynajmniej jest w teorii – praktyka to już odrębna kwestia. Wystarczy przyjrzeć się diecie przeciętnego Polaka. Na śniadanie kanapki (ewentualnie płatki lub owsianka z „niby” mlekiem UHT ), w pracy kanapki z tym samym serem lub szynką, po południu obiad (najbardziej urozmaicony, bo często zmieniający się posiłek) i wieczorem kolejne kanapki. Takiego sposobu żywienia z całą pewnością nie można nazwać bogatym i zróżnicowanym, a przecież towarzyszy on wielu Polakom na co dzień!  Oczywiście, jeśli ktoś rzeczywiście dba o to, by urozmaicać swoją dietę, to z pewnością ma mniejsze szanse na pojawienie się niedoborów. Niestety, tu jeszcze trzeba wspomnieć o kolejnej kwestii, czyli o jakości żywności.

Żywność dawniej i dziś

Restrykcyjne normy europejskie oraz międzynarodowe miały sprawić, że będzie do nas docierać jak najlepsza żywność. W praktyce okazuje się, że w pewnym momencie cel ten rozwiał się i jako społeczeństwo zaczęliśmy iść w stronę ilości, a nie jakości. Wzrosła liczba mieszkańców naszej planety, a więc trzeba było wymyślić szybkie i skuteczne sposoby na to, by i żywność produkować szybko. Efektem tego jest pojawianie się przeróżnych pestycydów czy środków, które mają chronić rośliny np. przed szkodnikami. Ma to jednak też swoje konsekwencje dla naszego organizmu. Za przykład niech posłużą cytrusy. Wiele osób nie myje ich przed spożyciem, ponieważ zakładają oni, że skoro jemy tylko wnętrze, to skórki nie trzeba czyścić. To duży błąd, bo na tej niepozornej skórce kryją się m.in. środki bakterio- i grzybobójcze o tak toksycznym działaniu, że są w stanie uszkadzać układ nerwowy! Bardzo trujący jest środek  IMAZALIL , który producenci używają na potęgę. Jeśli nie umyjemy skórki, to przeniesiemy te toksyny na owoc za pomocą dłoni. Warto o tym pamiętać!

Stosowanie silnych środków chemicznych nie pozostaje też bez wpływu na wartości odżywcze. Badania pokazują, że jeśli porównamy zawartość dzisiejszych owoców i warzyw z tymi sprzed kilkudziesięciu lat, to szybko okaże się, że rośliny straciły od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zawartych w nich witamin i minerałów. Wpływ na to mają m.in. coraz bardziej agresywne procesy produkcyjne, które wymuszają na roślinach jak najszybszy wzrost i uniemożliwiają im naturalne dojrzewanie. Wszędzie czas, czas, czas – byle szybko, byle jak, jak najtaniej.

Nieidealne diety – jak wspomóc się suplementami?

Dużym problemem jest też sam sposób odżywiania współczesnego człowieka. Duże ilości kawy, alkoholu, nieumiejętnie zaplanowana dieta redukcyjna czy duża aktywność fizyczna – wszystko to wpływa na wypłukiwanie się z organizmu magnezu. Coraz więcej osób cierpi również na anemię wywołaną przed niedobór żelaza. Problem z tym mają nawet osoby jedzące czerwone mięso – to już powinno być wystarczającym dowodem na wątpliwą jakość spożywanych przez nas produktów.

W Polsce szczególną uwagę powinniśmy zwracać też na niedobory witaminy D3. Zamieszkiwany przez nas rejon w okresie jesienno-zimowym ma ograniczony dostęp do słońca, co skutkuje między innymi tym, że wszyscy cierpimy na niedobór wspomnianego związku chemicznego. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest przyjmowanie suplementu od września do kwietnia, by uzupełnić niedobory witaminy D3.

Warto też zwrócić uwagę na suplementację NNKT, czyli niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych. Są one niezbędne m.in. naszemu mózgowi, a coraz trudniej dostarczyć je z pożywieniem. Dlaczego? NNKT można znaleźć przede wszystkim w tłustych rybach morskich. Niestety, jak wiadomo, ludzie bardzo mocno przyczyniają się do zanieczyszczania wód. Do 2050 roku w morzach będzie więcej plastików niż ryb – nic dziwnego więc, że te stworzenia nie są obecnie najlepszym dla nas źródłem pożywienia. Wystarczy wyobrazić sobie, w jakich warunkach obecnie żyją ryby – nie trzeba mieć specjalnej wiedzy o toksynach (rtęć i ołów) by wiedzieć, że jakość mięsa tych stworzeń w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znacząco zmalała. W Danii i Szwecji w niektórych sklepach jest informacja „Ryba złowiona w Morzu Bałtyckim nie odpowiednia dla kobiet w ciąży i małych dzieci.”

Suplementacja niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych – oczywiście jak najbardziej – ale z upraw ekologicznych roślin. Tylko kwasy omega 3,6,7,9 pozwolą Ci uchronić organizm przed rozwinięciem się stanów zapalnych, poprawią profil lipidowy oraz wesprą pracę układu nerwowego.

Uzależnieni od antybiotyków

Choć wiele zawdzięczamy antybiotykom, to nie da się ukryć, że jako społeczeństwo polskie zdecydowanie ich nadużywamy. Stosujemy je nie tylko w uzasadnionych przypadkach (choroba – ma być szybki efekt ), ale też dodajemy  np. do mięsa. To sprawia, że nasze organizmy uodparniają się i lekarze muszą zapisywać coraz większe dawki. Jak często sami dziwmy się, że antybiotyk „X” kiedyś tak szybko na nas „działał” a teraz nie ma efektu.

To błędne koło – silne antybiotyki wyjaławiają organizm, a więc jeśli nie zadbamy o naszą florę bakteryjną, to bardzo szybko załapiemy kolejną chorobę. Jeśli nie chcesz do tego dopuścić, włączaj suplementację probiotyków za każdym razem, gdy skończysz przyjmować antybiotyki. Odbudowywanie flory bakteryjnej trwa aż 6 miesięcy ! – a Ty zapewne bierzesz probiotyk 5 dni /10 kapsułek – tak jak antybiotyk. To zdecydowanie za krótko ! Można wspomagać organizm naturalnie, np. poprzez jedzenie kiszonej kapusty czy ogórków, ale nie lekceważ też wsparcia w formie suplementacji. Probiotyki zawierają skoncentrowane dawki dobroczynnych bakterii i dzięki nim twój organizm szybciej odzyska naturalną i silną florę bakteryjną. Pamiętaj – mówi się – że „jelita to drugi mózg” – dbaj o nie. Rośnie liczba osób mających problem z jelitami (nadżerki, zespół jelita drażliwego IBS, czy w końcu rak jelita grubego).

Podsumowując – czy suplementacja jest dziś obowiązkowa? Zdecydowanie tak! Dzięki suplementom zapewnimy organizmowi wszystkie niezbędne witaminy i minerały i szybko uzupełnimy niedobory, zapobiegając tym samym rozwojowi wielu chorób.